Trafri.net poleca: Film, Książki, Sztuka, Muzyka, Teatr
           


?
Wpisał: Nobody   
21.12.2006.
Bezsilność pojawia się najczęściej... paraliżuje wszystko dookoła, unicestwia każdy członek istnienia, sprawia, że zamknięci w klatce, upadamy zamordowani mentalnie. Ból, nagość obnażenie chorego wnętrza, wykrzywiony obraz nas samych, samogwałt postrzępionego wiecznymi próbami rozumu. Destrukcyjne spojrzenia, fatalistyczny bieg spętanego szaleńca. Zawiązane oczy i tylko kolejne uderzenia w mur. Chusta strachu spada, oczy porażone światłem i tylko ta oślepiająca łuna, będąca jedyną oznaką życia. To jeszcze nie kres, to nawet nie połowa drogi. Morderczy początek, który nigdy się nie kończy. Jezioro siarki i ognia, strzelające gromy iskier - bezwzględny kowal kujący w bezlitosnym tchnieniu promień nadziei. Walka dwóch światów, świszczący wiatr oznajmiający koniec milczenia. I staje Niezwyciężony - banita swej własności. Jasność hełmem, gwiazdy tarczą, odwaga mieczem, zbroja ozdobiona mocą nienawiści wroga. Staje, jako mężny wódz - walczyć i zwyciężać, cierpliwość Jego śmiertelnym pchnięciem. Wychodzi mu naprzeciw wojownik wielki w swej ułomności, na koniu śniadym, wyniosłym nad niebo, dumnym nad góry. Chwieją się mury, ból przenika każdy członek istnienia, skroplone opary trwogi zalewają miejsce bitwy. Wielki wojownik na koniu rośnie jak olbrzym do nadludzkich rozmiarów, śmiertelny cios chcąc zadać nim walka się rozpocznie. Dobywszy miecza, pychą niesionego, jako piorun bólu cierpieniem świecący 2/3 ziemi rozbił w kawałki piekielne. Na ziemskim padole Biały Król w samotność odziany, uprzednio jako kowal, teraz jako wygnaniec, tworzy w skupieniu ostatni swój dar. Nim wszystko się rozpoczęło koniec nadchodzi. Ostatni cios się zbliża - śmiertelne uderzenie. Zagubiony rozum dogorywa w klatce, ostatnie siły odchodzą ze śpiących już oczu. Pędzący wojownik wyrzuca swój oszczep, ostatnie chwile Wiecznego Króla. Gwałt dokonuje mordu spokoju zmąconego, wszystko przepadło w mentalnym morderstwie. I oto nadchodzi bestialski zwycięzca - pochodnią mu kłamstwo,świtą obłuda. Wtem wstaje Garncarz Wszechświata potem oblany, przekuty oszczepem, wyciąga swe dzieło - miłość - dar z serca odlany. Chwieje się rumak, trwoży Czarny Rycerz, pada jeden mur, a za nim następny. Wzbudzona nadzieja rozrywa kajdany, biegnie i trąca, zamysł wyprzedzając, tworzy nowy strumień -życie - potok wezbrany. Stoi potężnie Pokorny Przywódca, Gorejący Krzak, Ognisko Miłości. Po Czarnym Goliacie ni śladu prócz pustki, rumak w swej wyniosłości przerósł sam siebie. I oto pada na wznak ku przestrodze stworzenia, przekarmiony pychą, upity próżnością, kona jak słodycz przepełniona goryczą, ostatnie tchnienie nauką miłości.

Początek to drogi, zakończony wieczną lekcją - dla ciebie szaleńcze spętany sznurem ludzkiej wyniosłości, czas byś przejrzał, triumfem pobudzony. W nieskończonym czasie oddali, dla tysiąca pokoleń Król zaprzedany, konając, oszczepem twej ułomności przebity, ostatnie zdanie szepcze, byśmy w jednym wytrwali. Przed cudem zmartwychwstania śmiercią przykład daje, żywej prawdzie: moc w słabości się doskonali.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »