Ostatnio opisane
- Hipnotyzujący Micah P. Hinson
- Wieczór Muzyki Folkowej
- Wieczór Muzyki Folkowej [foto]
- Zbieg Poetycki NaDziko [foto]
- Koncert muzyki filmowej Nino Roty [foto]
- Zbieg Poetycki NaDziko
- I Wieczór Muzyki Alternatywnej [foto]
- Trembling Blue Stars - The last holy winter
- Travis - The boy with no name
- Tomek Makowiecki - Ostatnie wspólne zdjęcie
Ostatnio na forum muzycznym
- Diabet Treatment - corny - 31.08.2010
- online map uk click - ideomiGofeple - 30.08.2010
- Hi all, i'm Lariaoneria and i like Google - SilsdildicRek - 30.08.2010
- emergency payday loans no faxing - MigeNette - 29.08.2010
- order tadalafil without prescription - compare cialis to vi - Ereballey - 22.08.2010
Redakcja działu:
Redakcja Trafri - patronaty, reklama i sprawy organizacyjne
| Tomek Makowiecki - Ostatnie wspólne zdjęcie |
| Wpisał: Julia Korus | |
| 10.02.2009. | |
|
W jednym z ostatnich wywiadów Tomek Makowiecki stwierdził, że zna Mysłowice na wylot. Widać, że jest zafascynowany ilością muzyków występujących na metrze kwadratowym w tym mieście. Na jubileuszowych urodzinach Myslovitz powiedział, że zawsze chciał być taki, jak oni... Słuchając płyty „Ostatnie wspólne zdjęcie", początkowo nie potrafiłam odgonić od siebie myśli, że słyszę Roberta Gawlińskiego z czasów, kiedy nagrywał solo po rozpadzie Wilków. Powiązanie Gawlińskiego z Makowieckim znalazłam w „Szansie na sukces" sprzed lat. Czyżby pierwsze miejsce za piosenkę Wilków aż tak zobowiązywało? Siłą woli pozbyłam się tego skojarzenia, wróciłam do słuchania „na czysto". Tabula rasa. Do dzieła. Otwieranie płyty takim spokojnym kawałkiem, jakim jest tytułowe „Ostatnie wspólne zdjęcie", bywa ryzykowne. Jest smutno, więc lecę dalej. Szukam rockowej energii, wszak chłopak ma dopiero 24 lata! „Szum wiatru i stereo" brzmi już znacznie lepiej. Jeśli chodzi o „mysłowickość" tej piosenki, na pewno dodaje jej tekst Marka Jałowieckiego, którego coraz więcej krytyków muzycznych skora jest nazywać najlepszym polskim tekściarzem (część tekstów na krążek napisał Przemek Myszor). Kolejne piosenki brzmią świetnie! W „Nie jesteś sam" hipnotyzuje bardzo udane echo (to pierwszy singiel promujący płytę, świetny wybór), a „Czasem" jest wręcz symfoniczne, smyczki są zaskakujące i miłe dla ucha. To szalenie mocny punkt płyty. W ogóle nie jest mysłowicko - i działa to na korzyść Tomka. W kolejnych piosenkach znajdujemy dwie bardzo ładne ballady, „Jak dobrze, że jesteś" i „Z tobą byłbym więcej wart", ze szczególnym naciskiem na tę drugą (świetny refren). Przykuwa uwagę piosenka „Głosy przyjaciół", jedna z czterech napisanych dla Makowieckiego przez Jałowieckiego. Utwór jest bardziej wyszeptany niż wyśpiewany, tym samym mroczny i niepokojący. „Bezruch zmieniamy w euforię" to świetny językowo wers, który zostaje w pamięci. Ten utwór to kolejny bardzo mocny punkt. I jak tu porównywać coś tak dobrego z płaczliwą piosenką, która otwiera płytę? Trzeba wspomnieć, co kończy krążek. Makowiecki, wspomagany charakterystycznym głosem Ani Dąbrowskiej, śpiewa po francusku piosenkę „Bonnie and Clyde", którą w oryginale śpiewali Serge Gainsbourg i Brigitte Bardot. Polska para idealnie wpasowuje się w mit o parze młodych przestępców. Nie podoba mi się wiązanie Tomka Makowieckiego ze Śląskiem. A szukanie w tej płycie śląskich dźwięków uważam za znaczną nadinterpretację. Ten krążek jest dużo mniej gitarowy niż poprzednie dokonania wokalisty. W zamian dostajemy instrumenty smyczkowe i sekcję dętą, organy, vibrafon. Produkcją zajęli się Tomek Bonarowski (Lipnicka & Porter, Myslovitz) i Daniel Bloom, multiinstrumentalista. Efekt ich pracy jest godny poznania. Wolałabym jednak, aby Tomek Makowiecki został po prostu dobrym, charyzmatycznym wokalistą z Trójmiasta, a nie „adoptowanym" synem Mysłowic. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


