Ostatnio opisane
- Hipnotyzujący Micah P. Hinson
- Wieczór Muzyki Folkowej
- Wieczór Muzyki Folkowej [foto]
- Zbieg Poetycki NaDziko [foto]
- Koncert muzyki filmowej Nino Roty [foto]
- Zbieg Poetycki NaDziko
- I Wieczór Muzyki Alternatywnej [foto]
- Trembling Blue Stars - The last holy winter
- Travis - The boy with no name
- Tomek Makowiecki - Ostatnie wspólne zdjęcie
Ostatnio na forum muzycznym
- Diabet Treatment - corny - 31.08.2010
- online map uk click - ideomiGofeple - 30.08.2010
- Hi all, i'm Lariaoneria and i like Google - SilsdildicRek - 30.08.2010
- emergency payday loans no faxing - MigeNette - 29.08.2010
- order tadalafil without prescription - compare cialis to vi - Ereballey - 22.08.2010
Redakcja działu:
Redakcja Trafri - patronaty, reklama i sprawy organizacyjne
| Trembling Blue Stars - The last holy winter |
| Wpisał: Julia Korus | |
| 11.02.2009. | |
|
Zespół Trembling Blue Stars nigdy nie zawojował polskich mediów. Gdzieniegdzie przemycany w Trójce czy alternatywnych studenckich audycjach, częściej pocztą pantoflową znajdywał nowych słuchaczy. O mojej sympatii dla zespołu zdecydowało przypadkowe przesłuchanie genialnego utworu „Idyllwild". Wszystkim polecam rozpocząć przygodę z TBS właśnie w ten sposób. Najpierw trochę historii. Zespół wydał pierwszą płytę w 1996 roku. Lider składu, Robert (Bobby) Wratten, widział w Trembling Blue Stars swoiste antidotum na smutki po zakończeniu związku z Annemarie Davies, partnerką życiową i zawodową. Drugą ważną kobietą związaną z zespołem jest Beth Arzy, którą można usłyszeć właśnie na „The last holy winter". Do teraz zespół wydał 7 płyt. Jeśli potraficie wyobrazić sobie, jaka muzyka powstaje z nadmiaru emocji, ostatnia płyta Wrattena jest tego najlepszym przykładem. Niektórych płyt słucha się z zapartym tchem, nie mogąc ruszyć się od głośnika. Absorbujące uwagę płyty uniemożliwiają skupienie uwagi na czymkolwiek. Ta płyta jest inna - jest świetna jako tło, można przy niej spokojnie czytać i rozmawiać. Jest jak muzyka w filmie - nadaje wyrazistości kolorom obrazów. Nie narzuca się. Nie ma osoby, która nie zatrzymałaby się nad utworem „Idyllwild". W tej piosence Beth Arzy przepięknie opowiada historię łączącą wspomnienia z teraźniejszością, przywołuje obrazy i znajome dźwięki. Nie da się nie ulegnąć magii tej piosenki, opowieści o kurczącej się przyszłości i znikających nagle snach. Zaskakuje kobiecy wokal z męskim - ledwie słyszalnym - chórkiem. W kolejnej piosence jest odwrotnie: „Sacred music" raczy nas pięknym wokalem Bobbiego Wrattena. Ogromny ładunek melancholii tej piosenki zostaje zrównoważony kolejnymi kawałkami (w przeciwnym wypadku mielibyśmy piękną kompilację dla przyszłych samobójców). Wśród smutków i smuteczków wybija się „November starlings". Żałuję, że na tę piosenkę nie da się wpaść w radiu. Słuchając Bobbiego śpiewającego w duecie z Beth, nie potrafię odgonić od siebie myśli o świetnym wspólnym damsko-męskim brzmieniu zespołu Iowa Super Soccer... Płyta „The last holy winter" nie odstaje od pozostałych trzech płyt Trembling Blue Stars, które znam. Trzeba przyznać, że Robert Wratten jest niezwykle konsekwenty. Płyty w całości nie zaskakują, nie powalają i nie uzależniają. Istnieją za to na półkach jako krążki, po które zawsze można sięgnąć, gdy potrzebne jest piękne tło, jak niebo z drżącymi gwiazdami, idealne do rozmowy przy wielkim kubku parującej herbaty. Kompozycje Wrattena to spójne i wciągające mieszanki elektroniki z wyraźnymi gitarami, szmerem grzechotek i dwoma świetnymi wokalami. Nikomu nie życzymy nieszczęścia w miłości, ale jeśli po sercowych zawodach mają pojawiać się takie perełki jak „Idyllwild" czy „November starlings"...
|
|
| Zmieniony ( 11.02.2009. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


