| Niuans |
| Wpisał: Izabela Barber, Izzo | |
| 20.03.2007. | |
|
Na sniadanie zjadala zwykle mezczyzn z kolacji - nie lubila marnowac
okazji do konsumpcji, w koncu od tego mamy owo jedno zycie, no nie? Bylo wiec troche udawania, a ze tak slodko to jeszcze nie bylo, ze co za mezczyzna, a co za kobieta i ze och i ach i tak dalej. No przeciez, ze mozemy sie jeszcze spotkac, moze, kiedys, no kto wie! Zobaczymy, tak, tak - zgadamy sie. Pa Slonce! Zatrzaskiwala drzwi, pieczolowicie wsuwala lancuch w metalowa szyne i z zadowoleniem szla w kierunku swojego sekretarzyka o staromodnie wygietych nozkach z ciemnego drewna, otwierala lezacy tam rozowy notes i wykreslala kolejne imie plus numer telefonu - "Maaaareeeek. Wykreslony." Zaciesniajac pasek rozowego szlafroka, dreptala w malinowych bamboszach do lazienki, gdzie odkrecala goracy prysznic i zatykala korkiem wanne- ot, zeby nie musiala odmrazac sobie stop na lodowatej bialej powierzchni. Trzy krople pachnacego jablkowo plynu do kapieli spuszczala z duzej wysokosci, po czym ruszala do przedpokoju, by wyciagnac z gornej szafki duzy zolty recznik pachnacy intensywnie kwiatowym Silanem. Kapiel byla gotowa. Och jak uwielbiala siebie rozpieszczac zapachami, smakami, goracem i dotykiem. Tak, te cztery zmysly wrecz ubostwiala. Lubila tez puszczac muzyke, ktora zmieniala w zaleznosci od nastroju. Czyz zycie nie jest piekne? Kochaj siebie. Rozpieszczaj siebie. Uzywaj wszystkiego, co masz wokol, bo... bo niby dlaczego nie? Dietetyczny lunch, silownia, sauna. Przejrzec szafe... tak, to bedzie niezle, niech wiec zawisnie w pozycji oczekujacej na drzwiach lazienki, przed duuuzym lustrem. Czas dla siebie, to znaczy wlosy, makijaz, manicure zostawiala sobie na koniec, mogl schnac spokojnie podczas ogladania Fashion TV. Achhh te proste talie, kosciste ramiona i labedzie szyje... dlaczego niby nie mogla byc taka jak one, no niby dlaczego? Kraglym biodrom, miekkiemu brzuchowi i duzemu biustowi na niewiele zdawala sie sauna i "dietetyczne lunche" - ot byly takie i kropka. Ale co tam, nadal mogla miec kogo chciala, wiec... kto by sie przejmowal. Wylaczyla ze zloscia Fashion TV i siegnela krzywiac przy tym z niesmakiem usta w kolorze czekoladowej szmink po czekoladowego cukierka lezacego w krysztale na stoliku obok. Niesmak byl spowodowany mysla o modelkach rzecz jasna. "Dobrze skup sie teraz..." myslala energicznie potrzasajac calkiem zgrabna noge zalozona na druga noge - gora, dol, gora, dol, gora, dol. Kot ktory w ten sam rytm poruszal swoim malym lebkiem, dostal wreszcie oczoplasu, otrzepal sie i wybiegl szybko z pokoju. "Skup sie. Masz... poltorej godziny, przyjezdza po Ciebie zgrabny blondyn, jak mu tam bylo... yyy" biegnie szybko do sekretarzyka i zaglada pod rozowa zakladke "achhh Miiiiichal, jasne, ze Michal!"po czym wraca na swoj posterunek myslicielki. "Zatem podjezdza pod Ciebie Misiu, zabiera Cie swoja wypasiona fura na kolacje, proponuje wino w swoim apartamencie, zaskoczona lamiesz sie, bo pozno, nie wypada... pozory trzeba zachowac, przeciez cnota zawsze tak mile widziana! Ale nie potrafisz ukryc przemoznej checi, by z zaskoczenia skorzystac, wiec daaaajesz sie wyciagnac na to wino. No i fajnie. Przynajmniej jest szansa na bardziej interesujacy od poprzednich wieczor. No i noc, hm hm hm!" mruczy z zadowoleniem glaszczac za uchem kota, ktory wlasnie wskoczyl swojej rozmarzonej pani na kolana. "Potem juz standardowo, zaleznie od tego jaki bedzie, tak rozegram sytuacje, generalnie warianty sa dwa, albo sie nada, albo sie nie nada." snuje swoje mysli potakujac sobie przy tym i zwracajac sie porozumiewawczym tonem do kota "Ma pancia racje Ptysiu, czy nie ma pancia racji? Nno?" zrzuca Ptysia na podloge i nie zwazajac na pretensjonalne miaukniecie idzie ostatni raz przypudrowac noc i skropic sie perfumem. Pancia miala racje, a jakze - miesiace praktyki! Blondyn o anielskim imieniu okazal sie wyjatkowo okazalym gentelmenem, nie tylko po kolacji zaproponowal swoj apartament, ale dodatkowo wspolna kapiel w jacuzzi, serwujac przy tym ananasy w grzanym winie, nastepnie rozpiescil swoja towarzyszke wieczoru tajskim masazem. "ooooch!" krzyk rozkoszy odbijal sie od scian przy kazdym ruchu wprawnego masazysty. "Tacy mezczyzni na codzien sie nie zdarzaja! Musze go zatrzymac!" Szybko minela upojna noc i nastal poranek. Boski Majkel powital ja rownie boskim usmiechem i wyszeptal jej do ucha "dziekuje za cudowny wieczor, przepraszam, ale mam za godzine umowione spotkanie, okolo poludnia natomiast wraca moja zona, wiec ... klucze zostaw pod wycieraczka" pochylil sie, musnal ustami lekko jej policzek i zdecydowanym krokiem ruszyl w kierunki drzwi zbierajac przy tym swoj czarny plaszcz wiszacy na oparciu krzesla "Pa Slonce!" rzucil na odchodnym zostawiajac swoja dziewczyne z poprzedniego wieczoru w ciezkim szoku i ze zmarszczonym czolem. Tego Pancia nie przewidziala... |
|
| Zmieniony ( 12.02.2009. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
