|
Wpisał: Monika Marek
|
|
21.06.2007. |
Król przylega do poziomu rzeczywistości. Nie jest to jednak szczelne
trwanie. Pomiędzy dwoma warstwami jego bytu przewiewa czas. I jak fale
na morzu, marszczą się myśli na władczym czole.
W sercu króla zrodziła się tęsknota za Pionem, który jest przedziwnym bytem. Król rozkazał stawić się na audiencji wszelkim Jego imionom. W kręgu zastano szepcącą szybę, milczącą ścianę i szyderczo śmiejące się lustro. Król podążając wzrokiem po ostrych kantach napotyka jedynie coraz więcej pytań i posłusznie wygina odcinek szyjny w łuk. Król jest człowiekowatym, więc podręcznikowo reaguje na światło wnikające w jego źrenice. Król jest oczytany i zgłębia podręczniki. Od myśli swawolnych ma błazna, który przychodzi do pracy nawet w dni święte. Król w dni święte odpoczywa. Stapia się wtedy z horyzontem swego bycia i dotyka harmonii na płaszczyźnie porozumienia z wszechświatem. To jedyny czas kiedy Król jest sam. Pokora wymaga odosobnienia.
|