|
Wpisał: Monika Marek
|
|
21.06.2007. |
|
Król oszalał. Przechadza się w nagiej duszy po dziedzińcu. Nadworny
astronom skradł z nieboskłonów dwie gwiazdy, aby Król mógł włożyć je w
oczodoły. Król chodzi boso.
Czuje każdy kamyk, zeschłego chrząszcza i mokrą trawę. Zapewne odciśnie to na nim znaczne piętno. Król wolą swą zgodził się na ból, cierpienie i łzy. Zaczął studiować mapy swej duszy, analizować tabele kompromisu. Dwa razy dziennie zwija język w rurkę i napełnia milczeniem. Wieczorami wzbiera w nim czułość, tkliwość i wytryskuje fontanną przebaczenia. To właściwie zgodne z wszelkimi prawami natury, kiedy życie napędza bicie dwóch serc. Bo Król pokochał.
|