Trafri.net poleca: Film, Książki, Sztuka, Muzyka, Teatr
           
logo-muzyka.jpg


Wieczór Muzyki Folkowej
Wpisał: Anna Mrozek   
29.11.2009.

Ostatni tydzień Ars Cameralis jest prawdziwym kulturalnym maratonem, a każdego kolejne wydarzenie prześciga poprzednie. I jak to w wyścigach bywa tuż po starcie uformowała się czołowa stawka. W festiwalowym peletonie bezdyskusyjnie znalazł się Valravn.

We wtorek Katowice tętniły folkowymi rytmami, a to za sprawą Ars Cameralis, Kinoteatru Rialto i Wieczoru Muzyki Folkowej. Na jednej scenie kolejno zabrzmiały, zręcznie przyprawione odrobiną współczesności, dźwięki słowiańskie (Żywiołak), skandynawskie (Valravn) i żydowskie (Kabbalah).

Rozpoczynający wieczór polski Żywiołak, od pierwszych nut eksplodował szaleńczą energią. Energią wyraźnie kompatybilną z publicznością, która to z miejsca ruszyła w iście pogańskie tany. Demonologia ludowa – obszar eksplorowany przez muzyków zespołu – porwała słuchaczy w przestrzeń pełną zjaw z minionych czasów.

Gdy na scenie pojawił się Valravn atmosfera nie straciła ni krztyny magii, a wręcz przeciwnie, przeniosła publiczność na rozległe przestrzenie Skandynawii, czarując tym bardziej. W trakcie tego koncertu wszystko, począwszy od intrygującej wokalistki Anny Katrin Egilstrod, na emocjach zawartych w dźwiękach muzyki kończąc, było niezwykle. Nawet ci spośród publiczności, którzy zetknęli się z twórczością Valravnu po raz pierwszy nie mogli nie dać się porwać.

Wieczór kończyli Francuzi z Kabbalah. Mieszanka etniczna i mnogość instrumentów jaką dysponowali w sposób bezpośredni przekładała się na wyjątkowe brzmienie przez nich prezentowane.

Organizatorzy Ars Cameralis kolejny raz udowodnili, że doskonale wiedzą co robią, a ich Festiwal stanowi markę. Cóż więc mogę powiedzieć? Oby tak dalej!

Zmieniony ( 29.11.2009. )
 
następny artykuł »