Trafri.net poleca: Film, Książki, Sztuka, Muzyka, Teatr
           
http://www.trafri.net/images/logo-ksiazki.jpg


Stephen King - Miasteczko Salem
Wpisał: Ula Kasperek   
11.02.2008.

Stephen King

Miasteczko Salem

Proszyński i S-ka
Warszawa 1975 r.

(.) W małym prowincjonalnym, miasteczku w Ameryce zaczynają się dziać rzeczy niepojęte i przerażające. W dziwnych okolicznościach, znikają i umierają dzieci i dorośli. Czyżby Salem było nawiedzone przez nieczyste, złe moce? (.)

Jedna z niewielu książek, która w współczesnym świecie ciągle skupia w sobie tradycyjne tendencje horroru i fantastyki za razem;

Małe, ciasne miasteczko i zło, które czyha na dogodny moment.

Punktem kulminacyjnym, jest moment, kiedy to goniący przez wampirów bohater, zmienia zgrabnie front i z resztką ocalałych rusza na łowy.

Mniej więcej w połowie książki, uważny czytelnik zrozumie treść, jaką usiłuje bardzo niefortunnie przekazać nam autor; W lakoniczny i ciągnący sposób przedstawia naturę każdego obywatela, próbując nadać elementy grozy z zaskoczenia.

Na srebrnej tacy, można podziwiać zmagania, jakie toczy Stephen King sam ze sobą by ta książka była czymś więcej niż oklepanym scenariuszem z kołkami i krwią;

Zła moc, która zarzuciła sieci zbiera swój połów za pomocą nowego obywatela miasteczka.

Otwierając tą książkę jest otwarta każda furtka, każde drzwi, i z instrukcją w ręku można spokojnie przejść cały labirynt. Przypomina to, skrobanie po szybie, które można albo tolerować, albo i nie.

Dla niezaspokojonych stanów lękowych tak prostym rozwojem akcji, są świecące krzyże, ksiądz który łamie stereotypy, i drobne niespodzianki które mają ewentualnie podsycić ów stan strachu.

Nasuwa się, założenie, że w tym wypadku po przewertowaniu w tą i z powrotem całej

akcji, nie ma nic co mogłoby zaskoczyć, sama książka została napisana tylko i wyłącznie do spełnienia oczekiwań autora wobec samego siebie, a późniejsze wydania i dodatkowe elementy wydane dla czytelników urzeczonych prostotą.

Zaraz po mało ambitnej treści uwagę zwraca jedna z zaprojektowanych okładek, na której w tle znajduje się kolorowy domek posiadający w sobie parę małych domeczków; To daje poczucie, że autor zabierając się do tej książki jednak chciał coś powiedzieć, próbując przedłużyć fabułę do granic możliwości ciągnącymi się w nieskończoność opisami oraz cytatami zawartymi od czasu do czasu, nasunąć myśl, że może jednak gdzieś tam jest ukryty sens tylko za pierwszym razem nie udało się go odkryć.

Kołem ratunkowym jest fakt, że Miasteczko Salem było pisane przez trzy lata w okresie, kiedy to wampiry ciągle były jednak postrzegane za pomocą genialnego klasycznego horroru oraz czarnych nocnych nietoperzy, czekających na pulsującą krew w żyłach.

Kolejnym ratującym plusem jest całkiem interesujące zakończenie, które daje nadzieje, że jednak autor nie jest tak do samego końca spalony, nadając taki a nie inny końcowy bieg. Można by przypuszczać, że nawet szykuje się kolejna część walki ze złem w wydaniu wielo miasteczkowym; Kiedy to dwójka bohaterów z krzyżykami na plecach ratuje przed ogniem piekielnym i idealnie białymi kłami zgnębione dusze.

Bardzo podobną sytuację rozwojową możemy podziwiać w pierwszej i drugiej części Sklepiku z marzeniami, który dla odmiany gdzieś tam posiada pewną mądrość i założenie, że za własne pragnienia i marzenia zawsze trzeba płacić; Jak na książki z mieszaniną grozy i fantastyki przystało.
Zmieniony ( 11.02.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »