|
Zespół Vixo pochodzi z Zduńskiej Woli, tworzą muzykę w klimatach indie rockowych jednak można w niej znaleść także elementy elektroniki. Grupę tworzą: Sebastian Stasiak (wokal, gitara) Darek Grabowski (główna gitara) Michal Szafarz (bas) i Arek Jaros (perkusja). Zaczynali w 2004 roku, niedawno wydali debiutancką epke "Love is God's money". Na kilka pytań odpowiedział odpowiedział nam gitarzysta zespołu Darek Grabowski.
„Love is God's money” to tytuł waszej debiutanckiej epki, czym są dla was te słowa?
Autorem tytulu jest Michal, basista. Nigdy nie zdradzal co miał na mysli poprzez ten tytul ale myślę iż należy go odczytać następująco: Bóg to najbardziej wplywowa postać na świecie. Teoretycznie nie ma go tutaj na ziemi ale niewątpliwie tytul zdradza ze jest coś łączącego go z nami – ludźmi. W życiu doczesnym tak ważną sprawą dla większości są pieniądze, Bóg też je posiada, wręcz jest obrzydliwie bogaty. Różnicą jest to że Jego pieniędzmi jest milość do mnie, do Ciebie do każdego innego człowieka. Dla nas ogromną wartością jest zrozumieć drugiego człowieka a co za tym idzie pokochać go, otoczyć go wsparciem, wpływać na jego świadomość że to drugi człowiek jest najważniejszy i naprawdę bogaty.
Jakie były początki zespołu, tworzyliście wcześniej muzykę w jakiś innych formacjach. Czy może jesteście oazą na muzycznej pustyni Zduńskiej Woli? ¾ z nas występowalo w jakimś zespole przed Vixo , ale raczej na zasadzie hobby, ponieważ członkowie tych zespołów tak podchodzili do muzyki. Ja z Sebastianem znam się od liceum, Arka poznaliśmy oboje gdzieś na jakimś koncercie a z Michalem nawiązałem kontakt poprzez Internet. Na początku graliśmy z innym, bardzo kiepskim, perkusistą a zimą 2005 przyszedl Arek.
Wasza epka jest zdecydowanie bardziej popowa, niż wasz poprzedni materiał. Łagodniejecie z wiekiem?
Nie, wcale nie łagodniejemy, mamy dużo materialu typowo pop-rockowego , zresztą czy „Human Touch” jest taki łagodny ? „Farewell”, singiel, od zawsze wg nas miał potencjal klubowy i wycisnęliśmy z niego wlaśnie to czego nam wcześniej brakowalo. „Do you remember Love?” to utwór który wpadl w ucho producentowi który nadal mu takiego brzmienia jak na plycie. Przearanżowal kompletnie perkusję, miał pomysl na wszelkie inne instrumenty i razem go zrobiliśmy. „ Lifesaver” powstal na próbie, tak naprawdę z niczego ale też chyba do najbardziej popowych i łagodnych nie należy ?
Wiele młodych polskich zespołów ma anglojęzyczne teksty. Popularnym wytłumaczeniem jest: „bo łatwiej układa się melodie”. Jak to jest z wami?
Na pewno język analityczny jest łatwiejszym w kontekście śpiewania i takie wytłumaczenie jest mądre i prawdziwe. Jeżeli o nas chodzi to my się po prostu wychowaliśmy na muzyce glównie anglojęzycznej. Ja nie znam zbyt dużo polskiej muzyki, nie zachwycam się Dzemem czy też polskimi wokalistkami. Nie odczytuj tego że jesteśmy bucami i kosmopolitami, my bardzo kochamy nasz kraj i w niego mocno wierzymy, ale w niektórych aspektach nie jest on na odpowiednim poziomie. Nie mamy takiego popu jakbyśmy chcieli mieć w radiach, nie mamy tak mocnych zespołów które moglibyśmy pokazać za granicą. Są wyjątki oczywiście, przecież mieliśmy Republikę, mamy Smolika , Ściankę ale nikt tego nie promuje na razie. Śpiewanie po angielsku jest po prostu szczere z naszej strony, i bardzo mocno podkreślamy że mamy najpiękniejszy język na świecie i jesteśmy z niego bardzo dumni. |