| ZAZDROŚĆ |
| Wpisał: Horror Vacuum | |
| 22.12.2004. | |
|
Poznały się na II roku studiów i od tej pory zawsze były razem. Różniły się diametralnie i może dlatego stanowiły nierozerwalną całość.
Natalia była wysoką i szczupłą brunetką z mocno rozbudowanym ego. Gdy pojawiała się w towarzystwie wszyscy się nią zachwycali. Była piękna i mądra. Tak o niej myśleli ludzie, tak ją postrzegała Marzena. Marzena zawsze znajdowała się w cieniu swojej przyjaciółki i kochanki. Jednak to jej nie przeszkadzało. Nie lubiła gdy się na nią patrzono. W końcu była niska, ruda i raczej puszysta. Miała mnóstwo kompleksów, jednak te znikały przy Natalii. Przy niej kwitła. Po skończonych studiach zamieszkały razem. W nowo wybudowanym własnym domu. Natalia nie miała problemów ze znalezieniem pracy. Nawet przy nadmiarze zatrudnionych osób, dla niej miejsce się znalazło. Po raz kolejny sprawdziła się zasada "piękniejszej łatwiej". Marzena nie miała tyle szczęścia. Uparcie szukała pracy, jednak nikt jej nie chciał przyjąć. Może dlatego, że nie była taka pewna siebie, wygadana i piękna, jak właśnie Natalia. W końcu została w domu. Doszły do wniosku, że jedna osoba powinna zostać w domu i "pilnować ogniska". Tym bardziej, że Natalii w pracy szło doskonale. Awansowała z miesiąca na miesiąca, zaś Marzena dbała o dom. Wir pracy porwał Natalię. Mimo, że każdy wolny czas spędzała z Marzeną, zaległości były nie do nadrobienia. Z dnia na dzień stawała się co raz bardziej samotna i nie potrzebna. Zbędne było gotowanie obiadów, gdy Ona jadała ciągle w pracy. Niepotrzebne było trzymanie porządku, bo i tak w ogólne nie bywała w domu. Zapomniała co to są "nocne wypady na miasto", bo nieustanne bankiety decydowały o karierze Natalii. *** Minął rok i nic się nie zmieniało. Przynajmniej nie na lepsze. I nie dla Marzeny. Nie powiedziała jednak słowa. Nie mogła. Kochała Natalię, jednak czuła, jak jej uczucie zaczyna gnić. Zielenieć. Ile można znosić opowiadania o sukcesach, obserwować ogólne zafascynowanie jej osobą. Nie mówiła jednak nic. Nie miała pracy, a ktoś musiał ją utrzymywać. TO uczucie zaczęło już kiełkować.... Niebawem wydało plon. *** Spotkała inną kobietę, która podarowała jej cos niebywałego, pozwalającego, na wyzbycie się zazdrości. I odeszła. *** Wszystko zaplanowała. Cały urlop. Natalia bardzo chciała wyjechać gdzieś nad wodę, gdzie byłoby dużo zieleni. Zgodziła się. Miała niewiele czasu, wiec się zgodziła. Siedziała w sypialni, z łazienki dobiegał szum wody. Natalia brała prysznic. Usiadła na łóżku analizując wyniki badań. W końcu w pokoju zjawiła się Ona. Mokra, naga i piękna. Spragniona miłości. *** -Jak to?!- zapytała roztrzęsiona - Marzenko, nie poznaję cię. Ja cię nie rozumiem. - padła jej do nóg - Dlaczego mi to robisz? Proszę cię, nie zostawiaj mnie. Marzena wstała, nie zwracając uwagę na jej błagania. Wyjechała tego samego wieczoru. Wiedziała, że zrobiła dobrze. Miała dość bycia drugą. Kiedyś w końcu to musiało się stać, a to co zrobiła, może chociaż trochę nauczy pokory jej kochankę. *** Minął miesiąc. Była pewna, że Natalia nie pozbiera się. Nie poradzi sobie, a jednak radziła i to bardzo dobrze. Była wściekła. Zazdrosna, jednak do tego nie przyznawała się sama sobie. Postanowiła spotkać się z nią. Pogadać. Powiedzieć jej, jak bardzo ją skrzywdziła. *** Wyszła z pod prysznica zupełnie naga. Spojrzała w lustro. Na jej łonie pojawiły się szarawe plamy z domieszką zieleni i ropiejących pęcherzy. Gładziła palcami, po nierównościach skóry przerażona. *** "Olała ją. Głupia cipa. Jakby te kilka lat były przelotną przygodą. Kurwa, przecież, to ona ją zostawiła. Marzena. Natalia miała być ofiarą. Jak zawsze, postawiła na swoim." Leżała na łóżku pijąc wino. Czuła jak TO ją zżera od środka. Połknęła dwie tabletki nasenne, jednak sen nie przychodził. Połknęła garść. *** Minął kolejny miesiąc. Całe ciało pokryła zielona kosmata narośl. Na dobre zagnieździło się robactwo różnej maści, penetrując zwłoki. |
|
| Zmieniony ( 04.08.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
