|
Są ludzie, którzy bez zastrzeżeń rozumieją fenomen i akceptują twórczość Jacka Kaczmarskiego. Zarówno dla nich, jak i dla widzów, którzy wcześniej nie zetknęli się z twórczością „barda Solidarności”, powstał spektakl „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego”. Na tę muzyczną ucztę zaprasza nas Teatr Rozrywki w Chorzowie. Mnie nigdy Kaczmarski nie przekonywał… Od lat przekonują mnie natomiast świetni aktorzy chorzowskiej Rozrywki. To dzięki nim twórczość Kaczmarskiego nabrała nowego wymiaru na deskach chorzowskiego teatru.
Od pierwszej piosenki wiadomo, że składniki przedstawienia będą równorzędne. Na jednym poziomie znajduje się grana na żywo muzyka, śpiewający aktorzy oraz rewelacyjna grupa taneczna, która przez dwie godziny zachwyca oczy. 26 utworów wzbudziło w widzach rozmaite uczucia, od trwogi, przez wzruszenie, po serdeczne uśmiechy. Co takiego jest w tych wykonaniach, tak innych od oryginału? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie… Spektakl otwiera Marcin Rychcik piosenką „Obława”. W pozornie ubogiej scenografii poznajemy nieme twarze kilkunastu artystów, którzy już w piosence „Przedszkole” (sugestywna Izabela Malik) zapamiętują się w szaleńczych zabawach i automatycznych ruchach całego ciała. Aktorzy i tancerze zdają się być ogłupiałym tłumem, poruszanym dziwnymi maszynowymi, urywanymi ruchami. Sprowadzenie człowieka do elementu tłumu i jedynie automatycznego ruchu sprawia, że widzów ogarnia autentyczna trwoga. Znani z chorzowskiej sceny śpiewający aktorzy jak zwykle potwierdzili swoją klasę: Maria Meyer przepięknie interpretuje „Poczekalnię”, Jacenty Jędrusik – „Rejtana”, a Marta Tadla „Samosierrę”. Jędrusik dodatkowo świetnie wciela się w postacie Juliusza Cezara („Lekcja historii klasycznej”) i zagubionego w swym życiu Żyda („Opowieść pewnego emigranta”). Elżbieta Okupska rozbawiła widzów jako Katarzyna II, a Marian Florek pokazał się w roli mądrego Stańczyka. Obecność postaci historycznych i współczesnych jest charakterystyczna dla twórczości polskiego barda. Szczególnie tkwią w pamięci piosenki dotyczące autoportretu Witkacego (przepiękne wykonanie Andrzeja Kowalczyka) i tytułowego „Krzyku”, inspirowanego znanym ekspresjonistycznym obrazem. Poruszająca, na krawędzi obłędu Róża Miczko, śpiewa otoczona niemymi istotami jakby zdjętymi z dzieła Muncha. Wyświetlane grafiki, zdjęcia i podobizny zamykają się w trzech barwach: czerni, czerwieni i szarości. Szarość dominuje w kostiumach aktorów i tancerzy, wyłamuje się z tego jedynie reżyser sztuki, występujący w białym garniturze. Uwagę przykuwają cztery części „Korespondencji klasowej” – jest to śpiewana wymiana listów pomiędzy rozpoczynającym studia synem, a pozostającym na wsi ojcem (Mirosław Książek i Andrzej Kowalczyk). Student wpada w wir polityki i mimo wyraźnej nieufności ojca, zapisuje się do partii, by później gładko przejść do opozycji. Mimo początkowego zabawnego zabarwienia, historia kończy się bez happy endu. Podobnie rzecz ma się w piosence „Nasza klasa”. Bohater poszukuje kolegów ze szkolnej ławy, ale spotykają go same rozczarowania: większość z nich jest na emigracji, uczciwość jest towarem deficytowym, a znajomi „ledwo przędą”. Mimo odnalezienia całej klasy, śpiewający Robert Talarczyk jest wyraźnie rozgoryczony efektami poszukiwań: każdy żyje swoim życiem i nie przypomina już człowieka, którym był wcześniej. Po spektaklu słyszałam taką uwagę: wielka szkoda, że Talarczyk, reżyser i pomysłodawca spektaklu, zaśpiewał tylko jedną piosenkę. Ktoś inny odpowiedział, że i tak wybrał dla siebie najlepszy utwór. Czy najlepszy? Niesamowicie wypada też Artus Święs w sugestywnej piosence „Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego”. Jego niezwykłe możliwości wokalne i interpretacyjne prowadzą nas przez wszystkie siedem kręgów piekła, na długo pozostawiając w głowie wciąż stukający rytm refrenu. Wydaje się, że słabiej wypadły piosenki dotyczące wojny i życia obozowego. Zbyt dosłowne potraktowanie tak poważnych tematów spowodowało ich spłycenie („Manewry”, „Nawiedzona”). W tym temacie najlepiej prezentuje się utwór „Świadkowie”: przepiękny akcent Aldony Szostak i świetne głosy Koralewskiegu, Musiała i Brzeszczyńskiego tworzą niezwykły klimat pod wstrząsającą historię. Ostatnią piosenkę, „Mury”, śpiewa odtwórca pierwszego utworu, Marcin Rychcik. Jego występy zamykają spektakl w swoistą klamrę kompozycyjną. Cała sztuka jest spójna, a napięcie utrzymane jest od pierwszej do ostatniej minuty. Pozornie uboga scenografa, autorstwa Elżbiety Terlikowskiej, sprawdziła się jako tło dla pulsującego tłumu i dla niepokojących, metalicznych odgłosów (maszynowni? fabryki? łańcuchów?). Choreografia Katarzyny Aleksander-Kmieć zachwyca: tancerze układają swe ciała w nieludzkie formy i zmuszają je do niespodziewanych, nieprawdopodobnych ruchów. Pozostaje pytanie, co piętnuje i czego domaga się tytułowy krzyk? Piosenki sugerują, że chodzi o sprawiedliwość dziejową, stąd mnogość charakterystycznych postaci współczesnych i historycznych. Krzyk może też wyrwać ludzi z otępienia, otumanienia tłumem, z mechanicznych, pozbawionych człowieczeństwa automatycznych działań. Jest to też krzyk próbującej się wybić jednostki, indywidualności, którą miażdży pozbawiona uczuć masa złożona z ludzi. Krzyk przeciwstawia się ludzkim słabościom, żądzom, dążeniu ku władzy, tchórzostwu, podłości… Niezaprzeczalną siłą spektaklu jest jego uniwersalność. Jakkolwiek banalnie to brzmi, piosenki Kaczmarskiego świetnie odnalazły się w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku, a dawne obrazy walki z systemem nie straciły na aktualności. Do tego zaręczam, że aby być zachwyconym spektaklem, wcale nie trzeba znać twórczości barda. Trzeba tylko być przygotowanym na to, że później w uszach wciąż będzie dźwięczeć apel, aby każdy z nas uznał krzyk z niemych ust za swój. „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego” Teatr Rozrywki w Chorzowie scenariusz i reżyseria: Robert Talarczyk słowa piosenek: Jacek Kaczmarski muzyka: Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski, Zbigniew Łapiński, L. Llach Grande scenografia: Elżbieta Terlikowska choreografia: Katarzyna Aleksander-Kmieć kierownictwo muzyczne: Hadrian Filip Tabęcki obsada: Beata Chren, Małgorzata Gadecka, Ewa Grysko, Izabella Malik, Maria Meyer, Róża Miczko,Elżbieta Okupska, Anna Ratajczyk, Alona Szostak, Marta Tadla, Marta Wilk,Jacek Brzeszczyński, Marian Florek, Jacenty Jędrusik, Dominik Koralewski,Andrzej Kowalczyk, Mirosław Książek, Łukasz Musiał, Robert Talarczyk,Dariusz Niebudek (gościnnie), Marcin Rychcik (gościnnie), Artur Święs (gościnnie) zespół baletowy oraz zespół muzyczny Teatru Rozrywki premiera: 20 listopada 2004
|