|
Grupa Bez Paniki bierze udział w I Obserwatorium Artystycznym Entree. Ich spektakl "Maszynopis" to życiowa komedia. Poznajemy w nim mikrokosmos bohatera - z zawodu scenarzysty - nieuleczalnego, nałogowego deadliner'a. Piotr Zalewski – reżyseria Tomasz Kontny – scenariusz Łukasz Kabus – aktor
Dlaczego zajęliście się teatrem. Co was do tego skłoniło?
Łukasz: Myślę, że każdy z nas ma w sobie coś z egoisty, a teatr jest idealna formą, aby dać upust egocentryzmowi i temu, co w nas siedzi. To chyba najlepszy powód żeby robić to, co robimy.
Jakie macie doświadczenie w występowaniu na scenie?
Piotr: Wielokrotnie występowaliśmy na festiwalu teatralnym w Batorym, chociaż w innym składzie. Na początku współpracowałem z Łukaszem, później, przy robieniu „Maszynopisu”, nasz zespół rozrósł się. Pierwszy raz na deskach profesjonalnego teatru zagraliśmy w Korezie 10 kwietnia tego roku. No i teraz, ponownie z „Maszynopisem”, wystąpimy na profesjonalnej scenie po raz drugi, tym razem w Rozrywce.
Z którym bohaterem „Maszynopisu” się utożsamiacie? Z tym, którego gonią terminy czy z tym, którego nic nie obchodzi?
Łukasz: Myślę, że to nie do końca tak. Każdy z nas ma zarówno cechy jednego jak i drugiego bohatera. Wiem, że to bardzo bezpieczna odpowiedź, ale...
Piotr: Nikogo z nas nie da się porównać do jednej postaci ze spektaklu. Bohaterowie są tak zbudowani, że każdy z nas ma jakieś ich cechy. Staraliśmy się żeby te postaci były takie, że każdy po obejrzeniu spektaklu w jakiś sposób mógł się z nimi zidentyfikować.
A skąd pomysł na spektakl?
Piotr: Pomysł na ten spektakl wziął się z życia. Miałem wówczas za sobą bardzo ciężko przepracowany okres 2-3 miesięcy, w którym działałem z dużo większymi psychopatami niż ja i zobaczyłem, że są tacy ludzie, którzy tydzień przed ważnym terminem są w stanie twierdzić, że absolutnie wszystko jest w porządku. Że mamy wszystko, kiedy w rzeczywistości nie mamy nic. I tak powstała koncepcja, a później doszły inne postaci i wykreował nam się spektakl.
Jak się czujecie w Projekcie Entree Teatru Rozrywki? Jakie macie oczekiwania?
Tomek: Chcemy wygrać. <śmiech>
Jak widzicie siebie na Entree? Widzieliście konkurencje miesiąc temu? Może jakiś komentarz?
Piotr: Zastanawiałem się nad tym już wcześniej. Pewnych gatunków prezentowanych na Entree można nie lubić, bo to bardzo zróżnicowany zestaw spektakli: jest performance, są rzeczy gdzie nie pada ani jedno słowo, są rzeczy mocno symboliczne, jest musical. Nie jest więc kwestią ocenianie tych spektakli tylko ocenianie tego, co się lubi.
Tomek: Robimy swój własny typ teatru, który nam odpowiada i zobaczymy czy spodoba się widzom. Z tego, co widzieliśmy do tej pory i co widzieliśmy w formie zapowiedzi wynika, że „Maszynopis” to zupełnie inna sztuka niż wszystkie pozostałe. Każda z nich ma swój własny nurt, własną charakterystykę. Trudno je będzie porównać i podejrzewam, że jury będzie miało ciężki orzech do zgryzienia.
Piotr: Jest sześć grup i jeżeli właśnie te grupy zostały wybrane to znaczy, że zaprezentowały coś ciekawego. Trudno więc mówić o którymkolwiek z tych spektakli, że jest słaby.
Jeśli wygracie macie już pomysł na sztukę, którą będziecie realizować w ramach rezydencji?
Tomek: Tak. Jest już projekt, który może przejść do realizacji scenicznej.
Wprowadziliście jakieś zmiany do „Maszynopisu”?
Piotr: Tak.
Tomek.: Nie! Od razu było dobrze... <śmiech>
Piotr: Sugerujesz, że się nie rozwijamy? <śmiech>
Tomek: Na początku było świetnie, a teraz już nie wiem jak to określić.
Piotr: Spektakl będzie wystawiany trzeci raz, za każdym razem jest inny, na ile to możliwe. Przerwy pomiędzy kolejnymi pokazami były spore, co pozwalało nam dojrzeć do każdej następnej, nowszej wersji.
Jak zmieniło się wasze podejście do tworzenia teatru od pierwszego wystawienia „Maszynopisu”?
Łukasz: Czy się zmieniło? Samo podejście jest mniej więcej takie samo. Wciąż kieruje nami chęć zrobienia czegoś, co byłoby na poziomie, co miałoby jakąś wartość, a jednocześnie dałoby się pokazać szerszej publiczności. To trudne do zrobienia i nie wiemy czy nam się to udaje, czy nie przeginamy. Zmienił się nasz stosunek do samego spektaklu, bo zmiany, które wprowadzamy, są efektem naszego coraz szerszego spojrzenia na teatr.
Tomek: Przewidziałem to pytanie i wymyśliłem sobie taką odpowiedź: „chcemy mówić o ważnych rzeczach, ale w zabawny sposób”. To moim zdaniem dość dobrze charakteryzuje naszą działalność. |