|
Niemożliwość odczuwania obojętności w tym miejscu. Tak skrajne uczucia mieszające się ze sobą, tworzące jednak tak doskonałe całości. Zachwyt i niesmak, przechodzący w odrazę. Prace Władysława Hasiora – specyficzne piękno w bardzo brutalnej formie.
To właśnie tam, w dawnej „leżakowni” artysta mieszkał i tworzył, tam urządził swój artystyczny świat. Teraz w świat ten można – prawie bez żadnych ograniczeń – wejść i poruszać się drogą malarstwa, rysunku, rzeźby, sztuki obiektu i instalacji. Choć godziny otwarcia zakopiańskiej Galerii są ściśle określone, czas rozmyślań o około 150 sztandarach, kompozycjach przestrzennych, rzeźbach, kolażach, „przedmiotach życia”, „pejzażach eschatologicznych” i „portretach imaginacyjnych” tam zaprezentowanych określony nie jest. Sam autor uważał działalność artystyczną za prowokację „intelektualną, twórczą”. Faktycznie – Hasior prowokuje, przekonuje do myślenia. Czerń, biel, inne wyraziste kolory. Obrazy, szkice, grafiki, fotografie. Manekiny, ich części. Zwykłe przedmioty, składniki zwykłego życia. Niepowtarzalne konstrukcje, których każdy element jest ważny – także tytuł. Nierzadko dziwny, nawet z pozoru nie mający związku z dziełem. Punktem wyjścia – rozważania nazwy. „Chleb polski” – jeden z assembelage cyklu „Kapliczek domowych”. Według wiary, chleb jest jedną z postaci Chrystusa, Jego ciałem. Nóż może symbolizować wszelkie cierpienia zadane Mu przez innych ludzi, grzechy świata. Choć rany mogą się zrosnąć, ślad po nich pozostanie. Podobnie jest z Polską – krajem, którego długa historia pełna jest ostrzy ataków, napadów i prześladowań. Polska, ukształtowana wyrządzonym jej złem, wciąż chowa niektóre urazy. W jej ciele tkwią wspomnienia. Tak, jak w chlebie tkwi nóż. Jakim materiałem jest człowiek? Pewnie wdzięcznym, bo podatnym na obróbkę. Tak samo dobrą maszyną do szycia jest otoczenie, które często dowolnie potrafi na tego człowieka wpływać. Godną uwagi jest także igła, która dyrygując wspomnieniami, sprawnie pozostawia wieczne ślady. „Wyszywanie charakteru” uznać można za proces długi i skomplikowany. Prócz koniecznych narzędzi ważną rolę odgrywają też naturalne niedoskonałości materiału – np. przyznawanie się do błędów i próby zaszywania czy też cerowania ich. Kolejna faza rozmyślań dotyczy samych prac. Zbudowanych ze wszystkiego, nawet śmieci, ułożonych w sztukę. Materiałem mogą być chleb i nóż, pomniejszona maszyna do szycia i lalka. Mogą nim też być stary wózek, świeczki, krzesła, korale, pręty. Wszystko niesie sobą jakiś przekaz, często odbijany przez równie chętnie używane lustro. Zwieńczeniem przygody z Hasiorem jest namysł nad samym sobą, a raczej nad własnymi wrażeniami. Pomieszanie stylów, subtelna muzyka i „odrealniony” klimat, panujące w galerii, często mieszają też naszymi emocjami. Podoba mi się czy nie? Urzekło mnie czy odrzuciło? Nadal nie wiem. Wiem natomiast, że w mojej pamięci to, co widziałam, zostawiło ślad, choć wciąż nie do końca rozszyfrowany, bardzo trwały. Galeria Władysława Hasiora Zakopane |