s

z

h

s

z

Laboratorium Rzeczywistości.

| index | słowa | zdania | handmade | oblicze | sznurki |


<< <<

Tytułowa opowieść
wg Lecha Janerki

 

Opowieści tytułowe znane już są ze strony Stiana. Żeby sprawiedliwości stało się za dość, dodam, że pomysłodawczynią całej zabawy jest niejaka Lenny.

 

JEZU, JAK SIĘ CIESZĘ! Dziś LEON, pomijając zbędne CEREMONIE, nawet BEZ KOLACJI szepnął czule: DAJ MI... Zapomniałam O GŁOWIE, która karciła: TA ZABAWA NIE JEST DLA DZIEWCZYNEK. Słowa mamy: "STRZEŻ SIĘ TYCH MIEJSC" umknęły RACZEJ niezauważalnie. On mówił, że, ponieważ W NATURZE MAMY CIĄGŁY RUCH - BĄDŻMY DZIEĆMI! Zbudujmy LABIRYNTY, olewajmy KONSTYTUCJE, niech NIEWALCZYK szaleje, wiatr WIEJE! Najpierw były NIEWOLE, ciosy ostre jak OGNIOWE STRZELBY, potem zahamowań ZERO ZER, a myśli krążyły jak WIRNIK... ALLELUJAŻ! To był ODLOT NA PARAGWAJ... Powiedział, że ważne są dla niego tylko REWO, EWO I JA. Pomyślałam "JEST JAK W NIEBIE, to niedobrze, że WSZYSCY INTELIGENTNI MĘŻCZYŹNI IDA DO WYWIADU". Szepnął: "LOLA... ŚPIJ, ANIELE MÓJ... I zasnęłam z PIEŚNIĄ MIJAJACYCH SIĘ WIELORYBÓW na ustach, a śniła mi się nasza HISTORIA PODWODNA...